niedziela, 14 lipca 2013

Wilno

Zobaczyłam Wilno w deszczowej aurze oraz słonecznych promieniach, w ciągu dnia i w nocy, będąc o każdej porze i przy każdej pogodzie oporna na uwielbienie, jakim darzyli miasto Mickiewicz i Piłsudski.
Możnaby zapewne wyjaśnić to zjawisko, zważając na fakt krótkiego pobytu, jednak miasto ani nie zachwyca, ani nie zapada w pamięć, mimo faktu, że nie da się nazwać go brzydkim.

Wilno nocą























Ciężko jest mi nawet Wilno opisać i odnaleźć w pamięci jakikolwiek punkt zaczepny. W skali całego kraju miasto odznacza się nowoczesnością, ilością zabytków i miejskim klimatem, ale w skali stolic europejskich brak mu charakteru. Jest nieco puste i ciągnie się wzdłuż jednej ulicy prowadzącej od Ostrej Bramy do Placu Katedralnego. Sama katedra wileńska, jedyna i bezkonkurencyjna na placu męczy mnie i przytłacza swym ogromem, czystością i klasycyzmem, będąc jak dla mnie zbyt nijaką, żeby zapełnić ten wielki, niezapełniony plac.

Ostra Brama

Ostra Brama

Ostra Brama

Katedra wileńska


Katedra wileńska

Katedra wileńska
W zasadzie spotkamy w Wilnie wszystko co stanowi o znaczeniu miasta: piękne kościoły, parki, zamek, szerokie deptaki, romantyczne wąskie uliczki, zabytkowe kamienice, klimatyczne knajpki, jednak brak w tym wszystkim spójności, która sklecałaby to wszystko w jeden pełny obraz.






















Zwiedzaliśmy Wilno półtora dnia, przechodząc w tym czasie przez ogromną ilość mniejszych i większych bram, a w tym przez tą najważniejszą niebieską Ostrą Bramę ze świętym obrazem. Obejrzeliśmy budynek, w którym więziono Mickiewicza, celę Konrada, uniwersytet, pomnik Giedymina i Mickiewicza, katedrę, warty uwagi ze względu na barokowy przepych kościół św.św. Piotra i Pawła, całą resztę ważnych wileńskich zabytków i wyszliśmy na zamek spoglądając na panoramę miasta.

Dom, w którym więziono Mickiewicza. Tutaj rozgrywa się akcja Dziadów części III.
Cela Konrada

Cela Konrada w środku

Dziedziniec uniwersytetu wileńskiego
Pomnik Giedymina

Pomnik Mickiewicza

Kościół św. św. Piotra i Pawła





Zamek





Góra Trzykrzyska





                                                                   Bramy







Nie można nie wspomnieć o, okrzykniętej jako artystyczna dzielnica, republice Zarzecze, której granice wyznacza rzeka Wilejka. Porównywana do paryskiego Montmartre i krakowskiego Kazimierza republika ma własny rząd, wojsko i konstytucję. Niestety i w tym miejscu muszę napisać, że oprócz wspaniałej konstytucji, zawieszonej w wielu językach na murze, i niebiańskiego spokoju nie udaje mi się znaleźć tam nic co urzekłoby mnie na dłuższą chwilę.



Wilejka



Skąd jednak to pozytywne odczucie gdy myślę o Wilnie?

To z pewnością zasługa naszego pierwszego leniwego spaceru po pochmurnym Wilnie w ogromnej ulewie. Bez przewodnika, bez pośpiechu, z rozbrzmiewającą w uszach koncertową muzyką, która mimo deszczu przyciągnęła wielu słuchaczy.








A już na pewno z powodu przecudownego cmentarza na Rossie, o którym bliżej opowiem w następnym poście.







1 komentarz:

  1. co za niesamowite miejsce.
    miasto nocą ma swój urok :)

    OdpowiedzUsuń