czwartek, 18 lipca 2013

Petersburg

Osiem dni w Petersburgu to na prawdę zaledwie chwila, zważając na liczbę atrakcji turystycznych oraz biorąc pod uwagę odległości między nimi.

Byliśmy tam wystarczająco długo by zobaczyć jedynie troszkę mniej niż planowaliśmy. Biorąc pod uwagę fakt, że musieliśmy zmagać się z kapryśną pogodą, hojnie obdarowującą nas deszczami, lawirować między dniami, w których poszczególne obiekty nie są dostępne dla turystów, oraz stanęliśmy przed ciężkim wyborem tej jedynej matrioszki, to spisaliśmy się na medal.

Jednak stanowczo za krótko, żeby odnaleźć ducha miasta co do obecności którego nie mam najmniejszych wątpliwości. W trakcie tej gonitwy za zabytkami ulotnił nam się również klimat tego miejsca. Podczas 8 dni można stać się jedynie nienasyconym turystą zmuszonym zadowolić się strzępami wyrwanymi z kontekstu, a nie obserwatorem zdolnym zachować w pamięci spójny obraz miasta. 


Z tego chaosu wynikło moje subiektywne, petersburskie Top 5:

I Prospekt Newski
To najdłuższa (4,5 km) i zarazem najważniejsza ulica Petersburga. Nie sposób jej ominąć podczas zwiedzania miasta.










II Ermitaż
Jest jednym z największych muzeów na świecie. W pięciu historycznych gmachach znajduje się ponad 3 miliony eksponatów. To zdecydowanie rozrywka na więcej niż jeden dzień.





III Jeździec Miedziany 
Pomnik Piotra I, założyciela miasta. Pomnik stał się symbolem miasta oraz bohaterem poematu Puszkina i wiersza Mickiewicza.




IV Peterhof
Jedna z podmiejskich rezydencji carskich położona nad Zatoką Fińską. Oprócz pałacu znajduje się tutaj przepiękny, olbrzymi park z mnóstwem fontann.




V Newa i kanały
Bo to własnie jest to, co czyni Petersburg wyjątkowym przypominając zarazem o mrocznej historii budowy miasta na bagnach.







5 komentarzy:

  1. miedny sadnik ( fonetycznie:P) musi być! Dziwne, ale ja mam zupełnie inne top 5 :) Moje top zaczyna się od pierogów, później warieńki, pokój Żory i kolacjo/sniadania u Nikty i Nastii a na końcu miejsce, które zapadło mi najbardziej w pamięci - Muzeum rewolucji! Jak mogłaś zapomnieć!

    OdpowiedzUsuń
  2. a wiesz, że nad większością z tego co napisałaś się zastanawiałam ! Dlatego na wszystko mam opowiedź!

    pierogi i warieńki : nie jestem zwolennikiem słowiańskiej kuchni ( oprócz zup! ) a nawet uważam ją za nudną i zapychająca, szczególnie te wszystkie bułeczki itp. Poza tym nie udało nam się tam zjeść pierogów z prawdziwego zdarzenia, a jedynie mrożonki z supermarketu wiec bez przesady.

    pokój Żory : nad tym własnie się zastanawiałam ale stwierdziłąm, że już wystarczająco go wyszczególniłam w pierwszym wpisie pt. Start, to samo odnosi sie do kolacji u Nastii i Nikity.

    a muzeum rewolucji chce poświęcić osobną notkę i celowo nie uwzględniłam go w tej 5, która nie da się ukryć ale pokazuje miasto jako potężnego przedstawiciela wielkiego mocarstwa, tak właśnie odebrałam Petersburg. Ciekawe historycznie i nowoczesne muzeum w willi nijak by się do tego miało :)

    zadowolona? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dobra, niech Ci jest:) Ja teraz wpadłam na to, że moje top 5 - to cztery pozycje ( ach ta matematyka:P)

      Usuń
  3. No nie mogę, fonetycznie "miedny sadnik"? Nie wiem, nie piszę, nie popisuję się. Proste. Znak :P tego nie ratuje.
    Tak lubię tu wchodzić i coś takiego jak "miedny sadnik" puszcza Pani bez komentarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój brak odzewu ma dwa powody.

      Po pierwsze: nigdy nie uczyłam się rosyjskiego, dlatego ten błąd nie rzucił mi się tak w oczy. Sama postanowiłam z tego powodu użyć tutaj polskiej nazwy mimo tego, że podczas pobytu w Rosji wspólnie nazywaliśmy Jeźdźca Miedzianego jego oryginalną, rosyjską nazwą, która we wspomnieniach moich i autorki komentarza, ze względu braku znajomości języka, nabrała swoistego wydźwięku nazwy własnej.

      Po drugie. Z sentymentem i uśmiechem na twarzy pobłażam typowej dla autorki powyższego komentarza niedbałości w pisaninie, ponieważ wiem, że nie jest ona powodowana ignorancją, a jedynie niemalże wrodzonym przyzwyczajeniem :)

      Niemniej jednak niezmiernie cieszę się z odwiedzin i zapraszam do dalszej lektury! :)
      Pozdrawiam
      Marta

      Usuń