Dlaczego podróżujemy tam gdzie podróżujemy?

Przy wyborze odwiedzanych przez nas państw niejednokrotnie kieruje nas chęć uchwycenia ostatnich momentów przed nieuniknionym przekształceniem w "turystyczną szopkę". Niezmierną radość sprawiło nam błąkanie się po albańskich mieścinach z myślą, że to co widzimy w danym momencie nie będzie istniało już za kilka lat.

Nasze podróże to nie tylko zabytki i estetyczne miejsca. Podróżujemy po to żeby zobaczyć i poznać. Po to by patrząc na mapę mieć w pamięci widok danego kraju.

Nie jesteśmy ignorantami i nie zaniżamy rangi zachodnich miast o bogatej kulturze i światowych rangą zabytkach. Jest okazja żeby polecieć do Hiszpanii albo Anglii, zrobić krótki wypad do Włoch? To korzystamy! Nie planujemy jednak celowo takich wypadów, bo uważamy, że "zachód" może poczekać. Wątpię w to, że za 20 lat będę w stanie opowiedzieć komuś z błyskiem w oku o odwiedzinach na Akropolu bądź o Koloseum. Powiem: warto to zobaczyć, wybierz się jak będziesz miał okazję.

Ale gdzie wyślę kogoś za kilkanaście lat, jeżeli będę chciała, żeby obejrzał leniwe i beczące krowy na drogach krajowych w Albanii? Albo wojewódzkie drogi, które są klepiskiem z gliny, dziurawym jak ser szwajcarski? W jaki sposób obejży masę szkieletów domów, gdzie zdążyły wprowadzić się już meble i albańskie symbole szczęścia?  Jak wypocznie nad czystym jak łza morzem jońskim bez towarzystwa 5 gwiazdkowych hoteli za plecami? Gdzie poczuje grozę przed ukraińskimi milicjantami? Po co udzielę mu instrukcji jak uchronić się przed bandą dzikich psów w Bukareszcie? Jak wskażę mu adres socjalistycznego hotelu w Kiszyniowie?

Czuję, że dzięki temu zobaczyłam skrawek historii powoli odchodzącej w niepamięć.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz