niedziela, 20 listopada 2016

Baños

Pominięty milczeniem na blogu okres mojego półrocznego pobytu na brytyjskich wyspach zaowocował w szaleńczych poszukiwaniach lotów do zapomnianego turystycznie Ekwadoru. Jedyne lepsze destynacje podróżnicze od tych wypływających ze sfery marzeń są te dyktowane zawartymi przyjaźniami. To przecież żadna tajemnica, że kraj widziany przez pryzmat tubylców ukazuje się w całkiem innej odsłonie niż ta, która kreowana jest na kartach przewodników.
Tak się stało, że jedna z moich angielskich współlokatorek, Dani, pochodzi z Ekwadoru. Od czasu jej poznania oczywistym stało się, jaki kraj będzie dla nas wprowadzeniem do zapoznania się z kontynentem Ameryki Południowej.