poniedziałek, 23 czerwca 2014

Reykjavik: błękitna stolica.

Stolica Islandii, Reykjavik, licząca zaledwie 120 tysięcy mieszkańców, może wydawać się z naszego punktu widzenia zapadłą dziurą. Fakt, że nie otrzemy się na każdym rogu o kilkusetletnie, zabytkowe mury, nie za bardzo polepsza jej wizerunek.
Mimo to polecę każdemu turyście, by ze swojej islandzkiej podróży w dzicz, skradł choć jeden dzień dla tej swoistej metropolii.
Tak właśnie. Metropolii.
Islandzka aura momentalnie podbija serce i opanowuje całą duszę, raptem przestawiając tok myślenia na całkiem inne tory. Po czterech dniach podróży, wzrok przyzwyczaił mi się do przedzierającej bezkresną przestrzeń drogi, a jedynymi napotkanymi cywilizacjami były mieścinki poprzedzone upstrzoną w owce zielenią i kończące się na stacji benzynowej i kościele na wzgórzu. Nie umiałam już więc myśleć o Reykjaviku inaczej niż jako o dużym mieście.

sobota, 21 czerwca 2014

Podróz kontrastów

Wróciłam z podróży kontrastów. 
Wciąż odrętwiona umysłowo zadamawiam się ponownie we własnym domu, nie mogąc nacieszyć się zwyczajnym prysznicem, wygodnym łożkiem i ciepłą temperaturą. To wracanie do mojej codzienności zazwyczaj jest czasochłonnym zadaniem, dlatego tym razem mam w planie nadrobić jak najwiecej zaległości blogowych, by zwalczyć narastającą stertę niespożytkownych godzin. Muszę się sprężyć, w końcu kolejna podróż już niedługo!



środa, 4 czerwca 2014

Przedpodróżnicze nastroje.

Powtarzanie znanych od wieków prawd i przekazywanych od generacji doświadczeń wcale nie leży w mojej naturze. Raczej przywołuje wspomnienia z czasów poźnego dziecińśtwa o konflikcie pokoleń i mówionych z wyższością "zobaczysz jak dorośniesz",  lub co gorsza z pustym biadoleniem podczas nudnawych, nie klejących się rozmów.
Nie lubię też tych utartych zdań bo jakkolwiek głębokie i dotkliwe by one nie były, zawsze w przekazie ulatnia się ich waga a nie niosące ze sobą wyjaśnień słowa, rozpryskują się w próżni natrafiając na mur oczywistości.

Ale co mam zrobić jeżeli ten rok przyniósł mi głównie możliwość odczucia na własnej skórze, że czas naprawdę szybko ucieka ?
Nie sądzę, żebym miała w przeszłości więcej godzin w trakcie doby, nie myślę też że jednostki pomiaru czasu się zmieniły, jedyny problem jest w tym, że tak to właśnie odczuwam.
Tak diabelsko okradziona z miesięcy, bez żadnej osiągnięciowej rekompensaty nie bylam jeszcze nigdy.