wtorek, 20 listopada 2012

Maribor

Korzystając z naukowych wojaży naszej cieszyńskiej koleżanki wybraliśmy się na Słowenię. Umiarkowany jeszcze stres przedegzaminacyjny i świetne geograficzne położenie Wiednia umożliwiły nam ten jednodniowy listopadowy wypad.
Niesamowicie odstresowująca wyprawa skończyła się następującymi spostrzeżeniami:

Centrum Maribora to słodki jak lizak domek dla lalek. Ciaśniutkie uliczki, cukierkowe domeczki, malutkie ryneczki i wieńczący wszystko mikroskopijny zameczek.

Leniwy tryb miasta, śpiące na brzegu Drawy łabędzie i dziesiątki stylowych kawiarni ukoją każdą zmęczoną wielkomiejską duszę.

I nie zapominajmy, że przebywamy w krainie wina! Nasilenie wrażeń zwiedzania zagwarantują degustacje trunku. W Piwnicy Wina, gdzie delikatne białe wino ma maślany posmak, albo w muzeum pod najstarszą na świecie winoroślą dowiemy się, że daleko nam rangą do papieża, aby móc skosztować wina ze słynnej winorośli.

Jednym słowem: Maribor to weekendowe marzenie.

Widok na Maribor