sobota, 28 lipca 2012

Skopje, dzień dwudziesty drugi


Urok leży w różnorodności. Sztuczne dążenie do odgórnie uznanych kanonów piękna, które strawi każde oko, w architekturze przynosi tandetny skutek odwrotny. Niestety Skopje podąża tą bezcelową drogą, marnując swą energię nie tam gdzie znajduje się jej potencjał.

Pierwsza konfrontacja z miejscową rzeczywistością oczekiwała nas na głównym Placu Makedonija, który całkowicie przyćmiewa nazbyt okazała pomniko-fontanna z Aleksandrem Macedońskim na czubku. Na darmo szukam w przewodnikach i na mapach jakichkolwiek informacji na jej temat. Po dokładniejszych oględzinach stwierdzamy, że budowla musiała stanąć tu zaledwie kilka miesięcy temu.
Macedońskiego otaczają ziejące wodą i strzegące wejścia na schody lwy. U nasady stoją waleczni żołnierze, plumkając się w mieniącej się na wesołe tęczowe kolory parze wodnej. Strumienie na zmianę podskakują to tu, to tam, tworząc tym niemalże taneczną kompozycję.

Rozrywek ciąg dalszy. Tuż za nami pojawia się kilkumiesięczny dumny łuk triumfalny. Zaraz za XV-wiecznym kamiennym mostem rozpościera się nowy gmach muzeum na wzór antycznej świątyni.
Całą drogę prześladują nas także szkaradne pomniczki o nieodgadnionym dla nas przesłaniu, jak na przykład młodej dziewczyny z komórką albo kobiet skaczących do wody.

Przewodnik zachęca do kontynuacji spaceru więc pełni nadziei przechodzimy przez kamienny most do serca miasta: Stara Czarszija. Tutaj jest znacznie ciszej i spokojniej, miasto jest prawie że puste. Nie ukrywam, iż napotkane cerkwie, łaźnia i reszta potureckich zabytków są warte uwagi. Ogół nie sprawia jednak na mnie takiego wrażenia jak sarajewska Bascarsija. Budynki są niezadbane, co jest w dalszym ciągu skutkiem tragicznego trzęsienia ziemi z 1963 roku, a nowe targowisko to blaszane budy wśród walających się śmieci. Zamek zastajemy zabarykadowany, a dokończenie zwiedzania uniemożliwiają nam gościnni mieszkańcy, którzy do późnych godzin wieczornych przetrzymują nas przy herbacie narzekając niezmiernie na politykę państwa i zbyt kosztowny pomnik Aleksandra.

Nie chcę robić antyreklamy dla miasta. Będąc w okolicy z pewnością warto tu wstąpić. Spore wrażenie robi wspomniany już XV-wieczny kamienny most oraz w szczególności budynek starego dworca, upamiętniający straszliwe w skutkach trzęsienie ziemi i z tego powodu celowo pozostawiony w stanie rozkładu. Wskazówki jego zegara zatrzymały się w momencie tragedii. Taki pomnik bije na łeb na szyję całą resztę metalowych, sentymentalnych, pompatycznych wspominek o przeszłości.

To ostatni dzień naszej podróży. Jutro wracamy do domu.

były dworzec

Dom matki Teresy z Kalkuty
Pomnik Aleksandra Wielkiego




Kamienny most


Pomnik Cyryla i Metodego
Stara Czarszija
Twierdza Kale
Meczet Mustafa Paszy






Łaźnie Czifte

Saat Kula
Meczet w remoncie









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz