poniedziałek, 9 lipca 2012

Sarajewo, dzień trzeci


Co czyni Sarajewo miejscem tak niezwykle interesującym?
Z pewnością ludzie. Ich różnorodność, która potrafi się nie gryźć. Widok muzułmanek w kolorowych nakryciach głowy oraz tych którym zza czarnych chust wystają tylko oczy nie jest mi obcy, wręcz przeciwnie, wiedeńskie ulice przyzwyczaiły mnie do tego już dosyć dawno. Jenak tutaj z pozytywnym zdumieniem spoglądam na kawiarnie, gdzie przy stolikach wspólnie popijają kawę muzułmanka w czarnym stroju oraz rozdekoltowana dziewczyna w okularach z flagą amerykańską. Tego na pewno nie umiał pokazać mi Wiedeń. Przykładu wspaniałej koegzystencji, która mimo wszystko odniosła swą wielką porażkę w latach wojny domowej.
Co jeszcze wpływa na atmosferę tego miasta? Architektura, która doskonale przedstawia historię Sarajewa. Spotkamy tu tureckie meczety, synagogi, cerkwie i kościoły katolickie, a to wszystko w obrębie dwóch ulic. Sarajewska Bascarsija (stare miasto) przenosi nas do świata Imperium Osmańskiego, zobaczymy stragany z imbryczkami do parzenia tureckiej kawy oraz srebrem, meczety oraz fontannę Sebilj zbudowaną na wzór tej stambulskiej. Niebawem zostaniemy porwani przez Monarchię Austriacko-węgierską, a to wszystko za sprawą jednej ulicy (Saraci zmieniającej się w Ferhadija ). Za plecami pozostają meczety, witają nas natomiast monumentalne kamienice i wieże kościelne. Szokujące wrażenie z którym nie sposób się jest oswoić zapewnia kilkukrotna przechadzka tą trasą tam i z powrotem. Idąc parę kilometrów dalej ujrzymy również pamiątki czasów jugosłowiańskich oraz te najnowsze budowle.
Nie mogę pominąć w tym miejscu zielonych gór otulających miasto i potęgujących to magiczne wrażenie które wywarło na mnie Sarajewo.

Zwiedzanie zaczynamy dopiero po 11.00. Nasz gospodarz nie chce nas wypuścić zabawiając nas po bośniacku historiami na temat miasta. Docierając do Bascarsija trafiamy na przejazd ciężarówek przyozdobionych kwiatami, które upamiętniają ludobójstwo w Srebrenicy z 1995 roku. Następnie kręcimy się wokół Sebilja oglądając pobliskie stragany, mijamy Bruse Bezistan, czyli turecki odpowiednik sukiennic. Niegdyś handlowano tu jedwabiem. Docieramy do Meczetu Gazi Husrev-Bega z XVI wieku. Wstęp (płatny) dla turystów dozwolony jest jedynie w określonych godzinach, jednak nie ma tam niezbędnych ubrań, którymi można by zakryć ciało. Na przeciwko meczetu znajduje się medresa Gazi Hausrev-bega, czyli średnia wyznaniowa szkoła muzułmańska założona w 1537 roku. Działa nieprzerwanie od 470 lat.
Robimy przerwę na tradycyjną bośniacką kawę w Morica Han. Był to typowy turecki zajazd, gdzie na nocleg zatrzymywali się wędrowni kupcy.
Z nowymi siłami oglądamy starą cerkiew prawosławną. Z zewnątrz przypomina ona zwykły dom mieszczański, ponieważ została wybudowana za pozwoleniem władz tureckich i nie mogła zdradzać pełnionej funkcji. Mijamy piękną rzymskokatolicką Katedrę na placu Fra Gre Martica, po czym zaglądamy do ogromnego Soboru Najświętszej Bogurodzicy.
Oglądamy targowisko miejskie Markale, gdzie dwukrotnie doszło do strzelaniny w latach 90tych i skutkiem czego zginęło łącznie ponad 100 osób. Zaraz obok, już na ulicy Marszala Tita, znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza z wiecznym ogniem upamiętniający partyzantów z II wojny światowej.
Idziemy dalej ulicą Marszala Tito mijając park, który był cmentarzem muzułmańskim. Teraz ludzie odpoczywają tu na zacienionych ławkach spoglądając na pozostałe nagrobki między alejkami. Docieramy do parlamentu po czym ruszamy z powrotem w kierunku miasta tym razem wzdłuż rzeki Bosna. Mijamy rektorat, przepiękny budynek Akademii Sztuk Pięknych oraz całą masę kamienic noszących ślady strzałów. Bosne przecina parę mostów. My zatrzymujemy się na chwilę przy kamiennym Moście Łacińskim, w pobliżu którego w 1914 roku Gavrilo Prinzip dokonał zamachu na austro-węgierskiego następce tronu. Za czasów Jugosławii most nosił imię zamachowca.
W Meczecie Cesarskim, który umiejscowiony jest już w samym centrum, ale po drugiej stronie rzeki, udaje nam się wejść do środka. Wstęp jest bezpłatny, przed wejściem leżą chusty. W środku bardzo miły pan udziela informacji po bośniacku i angielsku. Z chęcią zrobi też zdjęcie.
Wdrapujemy się jeszcze na wzgórze, gdzie położony jest muzułmański cmentarz Alifakovac z charakterystycznymi białymi nagrobkami. Takich cmentarzy jest w Sarajewie wiele, co szybko wpada w oko, ponieważ umiejscowione są zazwyczaj dosyć wysoko.
Na sam koniec dnia podjeżdżamy autem przeciskając się przez wąskie uliczki do Białego Bastionu, czyli twierdzy osmańskiej. Stąd roztacza się widok na całe miasto.

Po intensywnym dniu udajemy się na bośniacką kolację z grilla. Po powrocie nasz gospodarz wita nas Rakiją.

Jutro wyruszamy do Mostaru.

Bascarsija, Sebilj


Przejazd ciężarówek
Stragany w Bascarsiji
Stragany w Bascarsiji
Meczet Bascarsijski
Brusa Bezistan
Meczet Gazi Husrev-bega
Meczet Gazi Husrev-bega
Medrasa Gazi Husrev-bega
Medrasa Gazi Husrev-bega
Bezistan Gazi Hausrev-bega
Bezistan Gazi Hausrev-bega w środku
Meczet Ferhadija
Ulica Ferhadija
Morica Han
Kawa bośniacka
Stara Cerkiew
Katedra rzymskokatolicka
Łaźnia Gazi Hausrev-bega

Sobór prawosławny
Markale
Grób Nieznanego Żołnierza
Ulica Marszala Tito
Park
Pomnik ku pamięci dzieci zabitych podczas wojny 1992-1995
Parlament
Sarajevo Twin Towers

Rektorat i Wydział Prawa
Akademia Sztuk Pięknych
Ślady wojny
Most Łaciński
Most Łaciński
Stary Ratusz

Meczet Cesarski

Meczet Cesarski w środku
Cmentarz Alifakovac

Biały Bastion
Panorama z Białego Bastionu
Bascarsija, Sebilj nocą

Przysmaki z Czevabdżinicy








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz