wtorek, 10 lipca 2012

Mostar, dzień czwarty


Może gdybym nie widziała wcześniej Sarajewa inaczej patrzyłabym na Mostar. Z pewnością zrobiłby na mnie też inne wrażenie gdyby Stary Most nie miał zaledwie kilkunastu lat.
Wjazd do miasta nie zachwyca, wręcz przeciwnie, odstrasza dosyć skutecznie. Nad okolicą króluje wysuszone wzgórze, roi się od niedokończonych budowli, ulice są puste a budynki pokiereszowane jak nigdzie indziej. Na dodatek złego Mostar uchodzi za najgorętsze miasto byłej Jugosławii.
Przyjeżdżamy dosyć późno, pogoda jest piekielna, a my głodni. Podejrzewam że te czynniki spotęgowały też moje negatywne nastawienie. Być może całkiem niesłusznie, bo chociaż Mostar przemienił się w szopkę stworzoną na potrzeby turystów, a z niemalże każdej strony wyskakują naganiacze reklamujący swoje restauracje, to mostarski Kujundziluk wart jest uwagi. Nawet ten nieszczęsny most zdołał stać się głównym obiektem naszych zdjęć.
Pierwszym zabytkiem na naszej trasie jest meczet Karadhioz-bega ze znajdującym się na przeciwko muzułmańskim cmentarzem.
Po obiedzie odwiedzamy meczet Koski Mehmed-paszy. Wchodzimy do środka i wychodzimy bardzo wąskimi schodami na minaret, skąd roztacza się wspaniały widok na okolice (wstęp płatny, 2 sam meczet, € 4 meczet plus minaret). Meczet ten powstał w 1617 roku, minaret jest jednak nowy, ponieważ został uszkodzony w czasie wojny. Zdobny mihrab i minbar są oryginalnymi elementami wystroju. Na podłodze znajdują się różnego rozmiaru i barwy tradycyjne dywany w odróżnieniu od tych jednolitych, które w tych czasach rozkładane są w meczetach.
Parokrotnie przechodzimy przez Stary Most. Zrobienie zdjęcia bez tłumu turystów za plecami jest chyba większym wyzwaniem, niż skok z mostu. Posadzką wykonana jest z błyszczącego marmuru, a płynąca poniżej Neretwa ma głęboko zielony kolor.
Kręcimy się jeszcze po okolicy. Docieramy do Krzywego Mostu z XVI wieku, który wygląda jak mniejsza kopia Starego Mostu. Oglądamy z zewnątrz meczet Tabacica. Został on wybudowany jako odrębna świątynia tylko dla garbarzy, ponieważ z racji swojego fachu roztaczali oni nieprzyjemną woń.
Na koniec lądujemy ponownie w zbyt drogiej restauracji. Mostar wysoko się ceni, ceny potraw są dwukrotnie wyższe od tych w Sarajewie, a za dużą butelkę wody niedaleko Starego Mostu zapłacimy € 2. Warto jest mieć przy sobie pustą butelkę, ponieważ przy wielu meczetach znajdują się punkty wody pitnej.

Jutro wracamy do Chorwacji.


Stary Most
Meczet Karadhioz-bega
Meczet Koski Mehmed-paszy i Kujundżiluk
Meczet Koski Mehmed-paszy
Meczet Koski Mehmed-paszy
Stary Most
Hercegowińskie Matrioszki
Ślady wojny w starym mieście
Krzywy Most
Stary Most nocą



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz