środa, 25 lipca 2012

Achilleio, dzień dziewiętnasty


Pobyt na Korfu bez spontanicznych odwiedzin w letniej chatce Sisi nad brzegiem morza jest absolutnie niewskazany.

Narcystyczna Cesarzowo-Królowa wraz z brzaskiem zaczynała tu pielęgnacyjno-maniakalne rytuały kosmetyczne. Pogrążona w smutku i cierpieniu, otulona czernią i wygłodniała w spokoju oddawała się ascetycznym ideom. Wytchnienie od manierycznego, habsburskiego dworu znajdowała w zimnych klasycystycznych murach pośród mitologicznych posągów. W pochmurną atmosferę doskonale wpisywał się umierający Achilles, przywodzący jej na myśl samobójczą śmierć syna.

Nieco optymistyczniej zaakcentowała się w pałacu osoba Wilhelma II, który po śmierci Sisi kupił obiekt. Starego Achillesa wypchnął na tyły zwycięski. Nowy, ogromny, w pozłacanym hełmie zawitał w centralnym punkcie ogrodu.

Budynek kilkukrotnie zmieniał przeznaczenie i właścicieli. Poprzez szpital wojskowy, kasyno, plan filmowy z wszechmocnym Bondem do muzeum.

























Achilles Sisi


Achilles Wilhelma II












Z rozpędu, w drodze powrotnej zatrzymujemy się przy kolejnej wizytówce Korfu: Kanoni. Znajdują się tam dwie, malutkie odosobnione wysepki, z których jedna całkowicie opanowana została przez śnieżnobiały klasztor.









2 komentarze:

  1. Juz tam narcystyczna! dbała o siebie i tyle! proszę mi tu Sisi nie obrażać, czy taka wygłodzona? jeśli całe życie je się taki trybem, to żołądek siłą rzeczy się zmniejsza. Chciałabym mieć taką silna wolę...:)

    Zdjęcia Urocze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygłodzona, ponieważ oprócz tego, że mało co jadła robiła także co jakiś czas głodówki. Nie trudno też o przesadne dbanie o siebie jeżeli nie cierpi się na nadmiar obowiązków. A zazdroszczenia silnej woli anorektyczce raczej bym nie polecała :P

    Bardziej kierowałam się własnymi odczuciami po wizycie w pałacu niż chęcią obrazy.

    I tak podziwiam ją za zdolności językowe i nieprzymuszoną chęć do rozwijania się. Rozgrzeszyłam się ? :P

    OdpowiedzUsuń